Bardzo lubi osobiście konsekwencje, bo zazwyczaj z czym się kojarzy wycieranie, czyszczenie?
Czyszczenie wycieranie kojarzy się z grudnymi powierzchniami, zaplamynymi.
Tutaj celowo autorka pokazuje sekwencję wycierania kółki,
ale prezes zbędnych artefaktów, prezes zbędnych grudów, to słownie, ale już jeszcze przenośni.
Kiedy zamykamy oczy, o czym myślimy, mówiąc biel, bo ta scena jest bardzo mieszkanżiterna,
bardzo czysta, sterylna, to sterylność kojarzy mi się ze szpitalem.
Wówczas myślimy, będzie może o uniwersytetu przerzeczy,
może o absolutcie wszystkich znaczeń, może o sumie całego absolutu,
może o sumie wszystkich kolorów razem.
Wiel to taki charakterystyczny kolor, który nie da się niczego zamieszkować.
I taka jest właśnie ta scena.
Być może to symbol nawiązujący do zamazywania granicy między rzeczywistością afikcją.
Proszę Państwa, celowo omiję teraz tą scena, żeby się podtrzymać Państwa na pięciu,
bo mi daje mi się, że tutaj ta scena będzie najbardziej atrakcyjna.
Natomiast chciałam zwrócić uwagę na tę zasłonkę.
Dlatego podchodzę Państwa w tej kolejności, ponieważ chcę Państwu pokazać mórką widzenia moją perspektywę,
a wtedy właśnie ta sytuacja przywołała mi pierwszej kolejności.
To jest właściciel tego buta, który tutaj wystaje za zasłonki.
Zgodzicie się Państwo pragniesz, że od zawsze trochę wpadliśmy się tego, co jest dane.
Nasz umysł potrafi projektować niesporzone historie,
kiedy do końca nie znamy tego, co się wydarzy.
Potrafimy wyobrażać sobie bardzo dziwaczne sytuacje, zupełnie niepotrzebnie.
Zastanawiamy się, kto stoi za tą zasłonką, jaka dostać, gdzie ma intencje,
a być może nikogo tam nie ma.
Jeśli nikogo tam nie ma, to czy jest to pustka, czy przestrzeń?
Stare chińskie powiedzenie mówi, że pusta jest przestrzenią.
Myślę, że ta sytuacja jest bardzo prosta, ale nacełowana wieloma filozoficznymi znaczeniami.
Cały czas już Państwu wspomnieć, że Laura Lima, zanim ukończyła sztuki wizualne na Akademii,
studiowała na Uniwersytecie Filozoficznym.
I właśnie w tych sytuacjach rzucił mi się bardzo mocno fenomenologiczny rys tej sztuki,
bo przecież wszystkie założenia Laura Lima brzmią jak i po ewentach Hakkusella,
który postyluje, żebyśmy wzięli w nawias dotychczasowe założenia,
żebyśmy zapomnieli o świecie takim, jakim jest i podmiocie poznającego.
Że to, co widzimy, to tylko to, co dane nam jest teraz naszym uczą.
Te sytuacje mają się jamić jako zjamiska fenomeny.
Również warto zwrócić uwagę na to, że w ogólnych założeniach Laura Lima
cały czas przebija się motyw innego Lewinasa.
Fundamentalnym takim założeniem przecież Lewinasa są relacje między bytem a byciem.
Człowiek odbytym jest w stanie uciec.
Ja w procesie hipostazy uciec od siebie, ale zawsze by się nie będzie wracał.
Laura Lima próbuje pokazać, zatytuje czy w ogóle jest mąniwe, żeby oddzielić byt odbycia
i przeżyć sam ten proces oddzielania się jednego do drugiego.
I Państwa ta praca budzi, szczerze mówiąc, największe zainteresowania
zwłaszcza tych osób, które lubią palić. Ja mam oparciu na urodzimy, Laura Lima
pozwoliła palić, sama z chęcią zapaliła zegarów.
Kojarzy mi się ta sytuacja z pójściem na imprezę, na rauk, na prywatkę,
kiedy nie wiemy do końca, kto tam będzie, kogo spotkamy, jakich gości spotkamy.
Kiedy jesteśmy już na miejscu, panuje bardzo często taka niezręczna cisza.
I wtedy, żeby dodać sobie animuszu, najkrościej jest zapalić papilosa
i żeby taką niezręczną ciszę jakoś zaproszować, to wtedy jest bardzo prosto robić skręta,
ale jeszcze, żeby podwielu piję z właściciela albo chodź, wtedy możemy go pokłacać,
żeby zaś pijękami zrobić. I taka banaga sytuacja, ale wbrew pozorom bardzo dużo mówiąca,
to znowu sytuacja bardzo bilezowizna, mówiąca o relatywności, postrzegania rzeczy,
o relatywności między innym, a nami.
Być może my jesteśmy innym dla Soby, dla właśnie skręca papilosa.
Włóż mi się ta scena dosyć mocno od tamtych z tego względu, że w tamtych jesteśmy w jednymi podglądaczami.
Tutaj te ręce są postawione w geście zapraszającym.
Jesteśmy zaproszonymi gośćmi do uczestniczenia w tej scenie.
Bardzo również podoba mi się tutaj ta sytuacja.
Woleją nawet pomówić jako osobny element tej wystawy.
Te usypania w opis piasku kojarzy mi się trochę z współczesnym symborem panitas.
Tak jak w Darniej Malarze Holenders malowali pęknięte szkło, pękniętą strunę od instrumentu.
Tak naprawdę zgaszaną świećkę.
To może być na przykład współczesny symborem panitas, symborem przebijalności,
bo przecież bardzo dużo jest egzystencjalizmu też pracy dały inny.
Kiedy kończymy imprezy około piątej, szóstej nad ranem,
zazwyczaj w takiej widokie znam znanie zadymiona przestrzeń unoszące się opary dymu, opary albo chorób,
bo tym pojedynie takimi sytuacjami, jak metodom z Puma domarzywali dawniej malarze,
możemy zapyczować nasze potudzie samotności, o którym Laura Lima też często w swoich pracach mówił przecież.
I teraz outlet co noodlesrire, patrzcie na górze,
