To ja sześć miesięcy temu. U szczytu sławy. Najmodniejszy, najnowocześniejszy, najbardziej pożądany telefon na rynku.
Mam super aparat. Najlepszy, najminy cioci.
Gry o zaawansowanej graficie. Najlepsze podczas podróży pociągiem i na nudnym wykładzie.
Super nawigacja, bez której nikt nie może się obyć.
Milion piosenek w zasięgu ręki.
Aż pewnego dnia? Ktoś ogłosił koniec świata. No nie. I tylko dlatego, że mają skończył się kalendarz.
Nad moim losem zebrały się ciemne chmury. Ogłoszone promocje na koniec świata.
O nie no. Ludzie rzucili się do sklepów. Wkrótce potem wylądowałem tutaj. Nie oddali mnie nawet do punktu zbiórki odpadów problemowych. No tam miałbym towarzystwo.
Dajcie spokój.
Subskrybuj mój kanał.
Subskrybuj mój kanał.
