Przeważnie jest po prostu tak, że ja na to nie uczuję, że muszę wygrać, że muszę się skoncentrować, że to jest walka.
I tyle, i dalej nie myślę o tym. Jeśli zaczynam o tym myśleć, to przegrywam tutaj.
Staram się nie myśleć o rzeczach obok, obok turnieju. Myślę o taktyce, koncentruje się na to, jak on walczy, co on robi, czego on nie robi, jak ja mogę przełamać jego styl walki, jak mogę uniknąć jego atutów i pokazać swoje.
Tak to działa.
Zacząłem robić brąk dla siebie. Znaczy nie zawsze robiłem brąk dla siebie.
Byłem mały, to robią sobie kilku szabelki, zleszczymy, robiłem rękojeść, odnieślałem koszmurki.
Pamiętam, że moja pierwsza bliska wkuźni wyglądała w ten sposób, że stował, jakby sprawdził, że u mnie. Zobaczył, że puć to za bardzo.
Nie byłem dopuszczony ani do ognia, ani do prostowania materiału, bo po prostu byłem takim leserem, intelektualizmem, studiłem historii wkuźni.
Znaczy nie zawsze robiłem brąk dla siebie. Znaczy nie zawsze robiłem brąk dla siebie.
Znaczy nie zawsze robiłem brąk dla siebie. Znaczy nie zawsze robiłem brąk dla siebie.
Znaczy nie zawsze robiłem brąk dla siebie.
