Dąki chodź, jażdżę
Na czerlu kolony
U kolonię stawą są, co tam są
Są
Sam, co dodaj mi szcity
Kopie brzke, kobilo
Rosinam te, niema
Odmór doktraje obnow
A krepi nas w soku
Prate
A luteże smieli
Dąki chodź, te
Spędzimy malo nasze żywote
Danima sanjam
Razne diwote
Sardelę slane
Crnery żote
Kafu, piżkote
Dąki chodź
He, he, he, he, he, he, he, he, he, he, he, he, he, he, he, he, he
Sztatko sanczo czują moje uszy, da puścimo dana svetreniacze tlacze
I za prawdów idąc i niej w serce mora wii soko da skacze
U prawdi jest problem, wiceże smieli
Ni suve treniacze zli dusi, zli dusi
Su kolko sanczo swata
Fabriczki dimniaci, kanalizacja, kamini i ausbusy
He, he, he, he, he, he, he, he
Bada radin swobte, że nie mój prowadzien, ja oceną osobę, co cielo chwalite.
Abyt i nazad!
