Jeden z młodych ludzi kiedyś powiedział, naucz modlitwy serce moje młode, nagłód wskazując pragnień, wspomnij chłostę.
O jednym bowiem marzę w snu w pogodę, o to chcę szczere być i chcę być proste.
Ale bowiem człowiek, co na swym zegarze, spostrzeg, że młodość dźginie mu zdradziecko, zaczyna marzyć. O czym to ja marzę? Aby się znowu dobrym stać jak dziecko.
Spójrzmy serce najęśniejsza pani, choć przez chwilę usłysz, co w nim śpiewa.
A łyżysz wielką miłość w tej odchłani, co kocha ludzi, kamienie i drzewa, a jakże kochać w ceł jak bardzo.
Tak, każdy z nas na swój sposób chce kochać tak bardzo i tak właśnie byw pragną, aby to właśnie człowiek.
Nożczyzna kobieta opuścili swój dom, ten rodzinny dom i połączyli się, aby tworzyć nową rodzinę, budować swój dom.
